niedziela, 24 listopada 2013

Pierwszy dzień trasy.

/Martina/
Po przyjechaniu do Chile poszłam do pokoju hotelowego, w którym mieszkałam razem z Lodo i Cande. Ucieszyłam się, ponieważ obok mojego pokoju mieszkał Jorge z Diegiem i Xabim. Od razu poszłyśmy do nich i zrobiliśmy sobie małą imprezkę. Byliśmy w 6, ale i tak świetnie się bawiliśmy. Ciągle patrzyłam się na Jorga. Był wtedy taki śliczny. Miał ładną koszulę, ślicznie uczesane włosy i po prostu był boski.  On się tylko raz na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Podszedł do mnie i powiedział:
- Jak się bawisz?
- Super tylko...
- Co? Coś się stało?
- Nie nic... zapomnij.
- Teraz nie będę umiał zapomnieć... Powiedz co się stało.
- Nie, nic się nie stało.. po prostu jest mi przykro..
- Czemu? Co się stało. Nie bój się mi możesz powiedzieć ;).
- Chodzi o to, że.. (głęboki wdech) że się stresuję, bo za 3 dni mamy koncert, a ja nigdy nie występowałam przed taką publicznością..
- Nie stresuj się tak bo to nie wyjdzie na dobre. Ja ciągle będę przy tobie i nie pozwolę, żeby coś ci się stało. Obiecuję. Jesteś dla mnie jak młodsza siostra. ;)
Zamurowało mnie.. Jestem dla niego jak młodsza siostra... Czyli nic do mnie nie czuję... tak myślałam, nie potrzebnie robiłam sobie nadzieję... Wtedy miałam jeszcze większą depresję i nie wiedziałam jak wystąpię.. Źle się poczułam i wyszłam do toalety. Przejrzałam się w lustrze i.... zobaczyłam łzy w oczach.. nie czułam ich.. nie wiedziałam, że płaczę. Powiedziałam sobie wtedy: "Musisz być silna. Ogarnij się! Ty masz chłopaka, on ma dziewczynę i nigdy nie będziecie razem więc nawet nie rób sobie nadziei. Będzie dobrze. Wystąpisz będzie wspaniale i... nie myśl, że na koncercie masz się z nim całować.. Po prostu zapomnij.. Zawsze to kochałaś i przy tym miałaś motylki w brzuchu, ale... ale teraz już tak nie będzie... nie nie będzie tak.
W końcu wróciłam do pokoju. Było mi słabo więc usiadłam na kanapie. Wzięłam do ręki picie i nagle zakręciło mi się w głowie. Puściłam szklankę, która się potłukła i wylał się cały sok. Wszyscy się na mnie spojrzeli z zdziwieniem. Nagle sama z siebie wstałam i podeszłam do Jorga. Powiedziałam:
- Je tak nie umiem!
- Ale jak? O co chodzi? (powiedział zdezorientowany)
Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo.. zemdlałam! Jorge w ostatniej chwili mnie złapał i położył na kanapie. Lodo, Cande i Xabi pobiegli po pomoc, a przy mnie zostali Jorge i Diego. Rozmawiali między sobą nie wiedząc co zrobić. Jorge nagle zaczął krzyczeć, że to jego wina, że to wszystko przez niego i nie dał dojść do słowa Diego. To pokoju wbiegła Clara (która była siostrą mojego taty), krzyknęła i nie mogła uwierzyć, że leżę bez ruchu na kanapie. Zaczęła rozmawiać z Jorgem, a ich rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
-Jorge! Co się stało?
- Nie wiem. Martina wyszła do łazienki, wróciła usiadła na kanapie, siedziała jakieś 2 minuty wzięła do ręki sok upuściła go jak by zobaczyła ducha. Nikt nie wiedział co się stało. Podeszła do mnie powiedziała, że tak już nie może i zemdlała. To wszystko. Nie mam pojęcia, dlaczego, ale wiem, że to moja wina!!!
-Nie mów tak! To nie twoja wina. Może czymś się stresowała?
- Tak mówiła, że stresuję się koncertem, ponieważ nigdy nie występowała przed tyloma ludźmi. A ja zamiast ją pocieszyć powiedziałem, że jest dla mnie jak młodsza siostra i nie wiem dlaczego, ale odebrało jej mowę. Może przeraziła się tego co jej powiedziałem.. może traktuję mnie jako przyjaciela, a nie brata!
- Ne to pewnie nie to.. Jak się obudzi to się jej spytamy. Ktoś wezwał pogotowie? Czy ktoś zadzwonił? Ja muszę zawsze wszystko robić sama?...
Po tych słowach wyszła i zadzwoniła po pogotowie.
=Następnego dnia=
Obudziłam się. W końcu! Zobaczyłam Jorga śpiącego obok mojego łóżka. Rozejrzałam się ale nie było nikogo więcej.. Czemu tylko on był.. gdzie była reszta? Gdzie Clara? Powoli wstałam z łóżka, gdy nagle obudził się Jorge. Nie mogłam złapać równowagi i upadłam na ziemie. Jorge szybko wstał, podniósł mnie, położył na łóżku i powiedział:
- Głupiutka jesteś... po co wstajesz? Jesteś słaba i coś sobie jeszcze zrobisz.
- To miała być dobra rada, czy obraza?
- To miała być dobra rada... Nie martw się. A i jeszcze jedno.. przez co zemdlałaś?
-Nie wiem! Skąd mam to wiedzieć (wydarłam się na niego jak nigdy)!!!.. Przepraszam, boże nie wiem co się ze mną dzieję.. jestem zagubiona..
- Nic się nie stało.. A czemu jesteś zagubiona? Wiesz jak nie chcesz to nie mów, ale może jak się komuś wyżalisz to będzie ci lepiej?
- Tak masz rację.. Chodzi o to, że nie układa mi się najlepiej z chłopakiem.. Bo kocham go ale.. Bardziej kocham kogoś innego, a nie chcę go ranić i nie wiem jak mu to powiedzieć, żeby go to nie zabolało..
- Wiem mam tak samo.. To znaczy nie ja kocham tylko swoją dziewczynę. Ale też nam się nie układa najlepiej. I też nie wiem co mam robić.
Zamurowało mnie.. Znowu! Już wiedziałam, że Jorge nie kocha nikogo innego oprócz swojej dziewczyny. Tak bardzo chciałam, żeby moje marzenie się spełniło i żebym mogła z nim być... Ale niestety to tylko moja wyobraźnia. Następnego dnia...

Myślę, że się podoba ;). Jeśli tak to skomentuj. Bardzo proszę, ponieważ strasznie mi na tym zależy!!!!
Proszę udostępniajcie mojego bloga, bo ma dopiero 2 dni, a ja chcę, żeby jak najwięcej osób o nim usłyszało ;)
~~Cami~~


1 komentarz: